Antykwariusz rozwiązujący morderstwa, specjalista od łamigłówek, zbrodnie w świecie sztuki, Białym Domu czy na planie filmowym. Ekranowe cosy crime dawno przestało potrzebować jednego sprawdzonego przepisu. W pierwszej części były adaptacje książek. Tutaj punkt wyjścia jest inny: historie napisane od razu dla telewizji. I właśnie w nich szczególnie dobrze widać, jak daleko twórcy potrafią dziś odejść od klasycznego angielskiego miasteczka, nie tracąc tego, co w cosy crime i tradycyjnym whodunit najważniejsze.
To nie jest zagadka kryminalna
Anglia, 1936 rok. Surrealizm właśnie zdobywa europejskie salony, a grupa młodych artystów spotyka się w okazałej posiadłości West Dean na prywatnej wystawie. Wśród gości są René Magritte, Salvador Dalí, Man Ray, Max Ernst i Lee Miller. Dziś te nazwiska należą do historii sztuki, tutaj ich właściciele dopiero stoją u progu wielkiej kariery.
Historyczne tło nie jest przypadkowe. W 1936 roku w Londynie odbyła się Międzynarodowa Wystawa Surrealistów, a twórcy serialu wykorzystali prawdziwe postaci i wydarzenia jako punkt wyjścia dla własnej historii. W tym miejscu kończą się jednak podręczniki historii sztuki. Po pierwszej nocy Magritte budzi się obok martwej kobiety, niewiele pamięta, Scotland Yard rozpoczyna śledztwo, a posiadłość zostaje odcięta od świata. Magritte, jeden z podejrzanych, zaczyna szukać mordercy na własną rękę.
„To nie jest zagadka kryminalna” wykorzystuje konstrukcję klasycznego kryminału dworkowego, ale wypełnia ją światem surrealistów. Sztuka nie pozostaje dekoracją. Twórcy umieścili w sześciu odcinkach odniesienia do ponad 40 dzieł, a obrazy i wyobraźnia artystów przenikają do samych zbrodni, tropów i wizualnej strony serialu. Hans Herbots wymieniał wśród inspiracji nie tylko twórczość surrealistów, lecz także kino Baza Luhrmanna, Wesa Andersona i współczesne ekranizacje kryminałów Agathy Christie.
Żart zaczyna się zresztą już w tytule. „This Is Not a Murder Mystery” odsyła do słynnego „Ceci n’est pas une pipe” („To nie jest fajka”) Magritte’a. Tyle że tutaj fajka może być dziełem sztuki. Z morderstwem sprawa jest nieco bardziej skomplikowana.
Serial jest koprodukcją belgijsko-irlandzką, można go oglądać w CANAL+.

Zabójcze arcydzieła
Ze świata surrealistów można przejść do sztuki całkiem współczesnej i do jednostki policji, o której istnieniu łatwo nie wiedzieć. Heritage Crime Unit zajmuje się przestępstwami związanymi ze sztuką i dziedzictwem kulturowym. To właśnie prawdziwa jednostka brytyjskiej policji stała się punktem wyjścia dla „Zabójczych arcydzieł”. Stephen Moyer wspominał, że projekt zainteresował go już przy pierwszej rozmowie z twórcami: zaintrygował go pomysł najmniejszego wydziału policji i kryminalnych historii rozgrywających się w świecie sztuki. Serialowy Heritage Crime Unit tworzą inspektor Mick Palmer i Shazia Malik. Ich sprawy prowadzą przez bardzo różne zakątki świata sztuki. Fałszywy Vermeer, wikińskie złoto, Banksy, średniowieczne manuskrypty, kolekcjonerskie winyle, rzadki chiński wazon czy przedmioty wydobyte z Titanica dają twórcom sześć zupełnie różnych zagadek.
Mick Palmer nie znalazł się przy tym w Heritage Crime Unit przypadkiem. Sztuką jest autentycznie zafascynowany, zna jej historię, rozpoznaje techniki i potrafi nawet wąchać obrazy, żeby po zapachu werniksu ocenić ich wiek. Shazia początkowo patrzy na te metody z pewnym zdumieniem, ale szybko okazuje się, że ekscentryczna wiedza Palmera bywa równie użyteczna jak bardziej tradycyjny policyjny warsztat. W Palmera wcielił się Stephen Moyer, przez lata kojarzony przede wszystkim z wampirem Billem Comptonem z „Czystej krwi”. Nowa specjalizacja nie pozwoliła mu całkowicie zerwać z przeszłością. Podczas zdjęć w Ulster Museum, które udawało londyński dom aukcyjny, aktor znów znalazł się przy sarkofagu i żartował o powrocie do „coffin game”.
Produkcja: Wielka Brytania / Irlandia. Gdzie oglądać: BBC First

Ludwig
John Taylor lubi porządek, ciszę i zagadki, najlepiej takie, które można rozwiązać bez konieczności wychodzenia z domu. Pod pseudonimem Ludwig układa krzyżówki i szarady, a kontakty z ludźmi ogranicza do niezbędnego minimum. Wszystko komplikuje się, gdy znika jego brat bliźniak James, nadkomisarz policji w Cambridge.
Żona Jamesa podejrzewa, że odpowiedzi mogą znajdować się na komisariacie, i przekonuje Johna, by podszył się pod brata. Plan miał być prosty i krótkotrwały. Tyle że niemal natychmiast pojawia się morderstwo, a człowiek, który nigdy nie był policjantem, musi poprowadzić prawdziwe śledztwo i przy okazji nie dopuścić, by jego nowi podwładni zauważyli drobny problem z tożsamością przełożonego.
Pomysł jest lekko komediowy, ale najważniejsze okazują się zagadki. John traktuje miejsca zbrodni podobnie jak łamigłówki: szuka reguły, dostrzega element, który nie pasuje, sprawdza możliwe rozwiązania. Każdy odcinek przynosi osobną sprawę, podczas gdy zaginięcie Jamesa tworzy większą tajemnicę całego sezonu.
David Mitchell dostał rolę wyjątkowo dobrze dopasowaną do swojego komediowego emploi. John jest błyskotliwy, niezręczny, pedantyczny i znacznie swobodniej czuje się wobec problemu logicznego niż drugiego człowieka. Brotherhood określił tę konstrukcję jako esencję cosy crime: ekscentryczny outsider dostaje zagadkę do rozwiązania. W przypadku Ludwiga trzeba tylko dodać, że outsider przez przypadek ma również odznakę swojego brata.
Serial szybko stał się jednym z największych nowych sukcesów BBC. Pierwszy sezon przyciągnął średnio ponad dziewięć milionów widzów w ciągu 28 dni od emisji, a BBC zamówiło kolejne sezony.
Produkcja: Wielka Brytania Gdzie oglądać: BBC First / BBC Player

Jeśli dziś wtorek, to mamy morderstwo
Siedem dni w Lizbonie, zorganizowana wycieczka i grupa hiszpańskich turystów, którzy mieli zwiedzać miasto zgodnie z programem. Już pierwszego ranka jeden z uczestników zostaje znaleziony martwy, a czworo miłośników kryminałów postanawia przeprowadzić własne śledztwo. Problem jest dość praktyczny: na znalezienie mordercy mają czas tylko do końca wycieczki.
„Jeśli dziś wtorek, to mamy morderstwo” stworzył Carlos Vila, wcześniej odpowiedzialny za „Tajemnice Laury”. Tym razem klasyczną zagadkę połączył z komedią i konstrukcją przypominającą partię Cluedo. Sami aktorzy określali serial jako „gra Cluedo z hiszpańskim sznytem”, a skojarzenie z grą wraca także w warstwie wizualnej. Kamera i scenografia podkreślają miejsce bohaterów w tej rozgrywce, a każdy z siedmiu odcinków to kolejny dzień wyjazdu.
Planszą zostaje prawdziwa Lizbona. Serial nakręcono w całości w portugalskiej stolicy i okolicach, wykorzystując miejsca, które rzeczywiście mogłyby znaleźć się w programie wycieczki. Plac Comércio, Alfama, winda Santa Justa, punkty widokowe i charakterystyczne uliczki nie pojawiają się wyłącznie dla ładnych kadrów. Producent Luis Ferrón przyznawał, że od początku zależało twórcom na powiązaniu fabuły z turystycznym poznawaniem miasta. Salvador Calvo zwracał z kolei uwagę na szczególne połączenie urody Lizbony z jej lekką dekadencją.
Jest jeszcze żart ukryty w samym tytule. Nawiązuje on do dawnego turystycznego powiedzenia „If It’s Tuesday, This Must Be Belgium”, kojarzonego z wycieczkami, podczas których kolejne miasta i kraje zmieniają się zgodnie z napiętym harmonogramem. Tutaj harmonogram pozostaje równie ważny. Tylko między zwiedzaniem a powrotem do hotelu trzeba jeszcze znaleźć mordercę.
Produkcja: Hiszpania. Gdzie oglądać w Polsce: Disney+

Rezydencja
Cluedo pojawia się także w „Rezydencji”, choć tym razem plansza ma bardzo konkretny adres: 1600 Pennsylvania Avenue. Paul William Davies wpadł na pomysł morderstwa w Białym Domu podczas oglądania archiwalnego przesłuchania, w którym dawny szef obsługi prezydenckiej rezydencji opowiadał o jej piętrach, pokojach i przejściach. Wystarczyło do tego dodać tylko morderstwo.
Podczas oficjalnej kolacji w Białym Domu ginie szef jego obsługi A.B. Wynter, a do rozwiązania sprawy zostaje wezwana Cordelia Cupp, ekscentryczna detektywka grana przez Uzo Adubę. Czeka na nią wyzwanie: 132 pokoje i 157 potencjalnych podejrzanych, od polityków i prezydenckich doradców po kucharzy, hydraulików i pracowników rezydencji. Sam Biały Dom staje się jednym z najważniejszych elementów śledztwa. Twórcy dokładnie rozrysowali jego piętra, schody i pomieszczenia, a specjalne ujęcia z góry pokazują budynek niemal jak planszę do gry. Davies podkreślał, że przebieg wydarzeń wynika z architektury rezydencji i tej samej historii nie dałoby się po prostu przenieść w inne miejsce.
Rozmach nie kończy się na liczbie podejrzanych. Serial kręcono przez 143 dni, a odtworzenie Białego Domu zajęło siedem hal zdjęciowych. Powstało około 200 działających drzwi, wykorzystano blisko 10 mil elementów dekoracyjnych i ponad 65 ton podłóg. Pierwsze piętro zbudowano na dwóch połączonych planach, niemal w rozmiarze prawdziwej rezydencji.
„Rezydencja” otwarcie bawi się historią kryminału. Gra zaczyna się już na poziomie tytułów odcinków i drobnych odniesień do klasycznych whodunitów. Cordelia dokłada do tego własną specjalność: obserwowanie ptaków. Jej cierpliwość, cisza i zdolność wychwytywania drobnych zmian w otoczeniu przekładają się na sposób prowadzenia śledztwa. Gdy wokół trwa zamieszanie, ona potrafi zatrzymać się przy czymś, czego nikt inny nawet nie zauważył.
„Rezydencja” podzieliła krytyków niemal równie skutecznie jak podejrzanych. Na Rotten Tomatoes zebrała 84 proc. pozytywnych recenzji, „The Guardian” przyznał jej cztery gwiazdki na pięć, ale „Radio Times” tylko jedną. Najczęściej chwalono Uzo Adubę, rozmach realizacyjny i pomysł na wykorzystanie Białego Domu. Zarzuty powtarzały się równie wyraźnie: nadmiar postaci, dialogów i tropów oraz tempo, które chwilami zaczyna pracować przeciwko zagadce.
Produkcja: USA Gdzie oglądać: Netflix

Zbrodnie po sąsiedzku
Na koniec tytuł… oczywisty. „Zbrodnie po sąsiedzku” trudno dziś odkrywać na nowo, ale równie trudno pominąć je w tekście o współczesnym cosy crime na ekranie. Serial zadebiutował w 2021 roku, w momencie gdy lekki kryminał zaczynał wracać do telewizyjnego mainstreamu, i szybko stał się jednym z jego najbardziej rozpoznawalnych przykładów.
Nie wymyślił gatunku od nowa. Przypomniał jednak szerokiej publiczności, że klasyczne pytanie kto zabił? może świetnie działać w towarzystwie komedii. The Atlantic zaliczał produkcję do nowej fali samoświadomych cosy mysteries, a CrimeReads wskazywał ją jako jeden z przykładów współczesnego odrodzenia gatunku.
Sam pomysł na serial zaczął się znacznie skromniej: od trzech starszych panów, którzy nie mieli ochoty wychodzić z domu.
Steve Martin opowiadał o tej koncepcji kilka lat przed powstaniem serialu, podczas przyjęcia u agenta Sandy’ego Gallina. Bohaterami mieli być trzej starsi mężczyźni mieszkający w jednym budynku. Niechętnie go opuszczali, więc prowadziliby śledztwa wyłącznie w sprawie morderstw popełnianych na miejscu. Martin dostrzegał oczywiście pewien problem: żeby pomysł wystarczył na dłużej, w budynku musiałby ginąć ktoś w każdym sezonie. Przywoływał przy tym „Napisała: Morderstwo”, gdzie Cabot Cove również miało statystyki przestępczości zdecydowanie nieprzystające do uroku miejscowości.
Do projektu dołączył John Hoffman, a pierwotna trójka starszych mężczyzn z czasem zmieniła się w Charlesa, Olivera i Mabel, granych przez Steve’a Martina, Martina Shorta i Selenę Gomez. Mieszkają w nowojorskiej Arconii, znają się raczej słabo, za to łączy ich fascynacja true crime. Kiedy w budynku dochodzi do podejrzanej śmierci, rozpoczynają własne śledztwo i nagrywają o nim podcast.
Martin od początku upierał się przy dwóch rzeczach. Tytuł miał brzmieć dokładnie „Only Murders in the Building”, a zagadka każdego sezonu musiała zostać rozwiązana przed jego końcem. Ta zasada okazała się wyjątkowo pojemna. Zmieniają się ofiary, podejrzani i historie mieszkańców Arconii, ale budynek pozostaje centrum serialowego świata.
Z czasem do Arconii zaczęły zaglądać również gwiazdy. Sting został mieszkańcem budynku i podejrzanym, Paul Rudd dostał rolę aktora Bena Glenroya, a Meryl Streep zagrała Lorettę Durkin. Lista znanych nazwisk rosła z każdym sezonem, ale gościnne występy rzadko pozostają jedynie castingową ozdobą. Gwiazdy trafiają w sam środek zagadki, bywają podejrzanymi, ofiarami albo pełnoprawnymi uczestnikami historii.
Gra z widzem zaczyna się już w czołówce. Każdy odcinek skrywa w niej drobny szczegół związany z fabułą. Czasem zmienia się element budynku, czasem pojawia przedmiot lub postać. Łatwo go przegapić, szczególnie jeśli przycisk „pomiń intro” wygrywa z instynktem śledczego.
Produkcja: USA W Polsce: Disney+

COSY CRIME NA EKRANIE – TAKŻE W PODCAŚCIE
W KrymiKom Podcast ten temat układa się trochę inaczej.
Pierwszy odcinek prowadzi przez współczesne filmy i seriale oraz historię powrotu klasycznej zagadki. Drugi cofa zegar i zbiera nowe produkcje retro od końca XIX wieku po powojenny Londyn.