Anka Ryźlak i Marcin Popczyński od lat pracują z tekstem jako lektorzy audiobooków. Ich głosy dobrze znają słuchacze kryminałów, seriali audio i podcastów.
Ta rozmowa ma nietypową konstrukcję. Najpierw Anka Ryźlak opowiada o komediach kryminalnych i cosy crime od strony lektorki: bohaterów, humoru, interpretacji i pracy głosem. Później pojawia się ktoś, kogo w świecie podcastów nazwano by pewnie „surprise guest” – dołącza Marcin Popczyński, a rozmowa skręca ku ich wspólnej powieści „Nie cudzołóż” i doświadczeniu nagrywania własnej książki. Powstaje z tego dwugłos o literaturze, interpretacji i o tym, jak inaczej brzmią słowa, gdy zna się je także od strony autora.
KrymiKom: Wiem, że Twój głos prowadzi słuchaczy przez bardzo różne historie i gatunki literackie, ale w KrymiKom obowiązuje pewna specjalizacja. Dlatego proponuję, abyśmy porozmawiały głównie o komediach kryminalnych i cosy crime.
Kiedy dostajesz nową komedię kryminalną do nagrania, jaka jest ta jedna, pierwsza rzecz, od której zaczynasz pracę?
Anka Ryźlak: Zdarza się, że od zapytania Autorki/Autora o oczekiwania czy wskazówki. „Kto jest twoim ulubieńcem w historii, kto jest najbardziej charakterystyczny, masz jakieś życzenia?”. Hator, hator, hator…
KrymiKom: Jest jasne, że lektor nie tylko czyta, ale interpretuje tekst, kształtując emocje, napięcie i tempo opowieści. Jak w komedii kryminalnej budujesz swoją interpretację – wychodzisz od bohaterki, od zagadki, od humoru czy układasz to zupełnie inaczej?
Anka Ryźlak: Od bohatera. Zawsze mam tego „od pierwszego wejrzenia”, przewodniego. Pamiętam, jak Gosia Starosta przedstawiała mi Francuza z serii swoich powieści. Opisała mi
w kilku zdaniach jego cechy charakterystyczne. Szybko stał się i moim ulubieńcem. Francuskie errrr, łamany polski, zabawa akcentem, złośliwość wypływająca z każdej sylaby – czekałam na rozdziały, w których się pojawiał. Normalność jest passé, a odmienność rodzi ciekawość, często sympatię, przywiązanie do postaci… Bywają też serie, ba, przeważają nawet, które biorę całkowicie „na czuja”. Katarzyna Gacek i cosy crime osadzone w Nałęczowie na przykład. Główna bohaterka to policjantka, jest jej oczywiście najwięcej, więc narracja nie odbiega od mojego sposobu mówienia, ale szybko i gęsto pojawiają się inne jednostki, które można już „ubrać” na przykład w sarkazm, jak egzaltowaną bratową Aldonkę, czy mamę (wiedzącą wszystko miejscową fryzjerkę). Kryminalista pozostaje w miarę neutralny, nie chcę go podawać na tacy…

KrymiKom: Humor w komedii kryminalnej łatwo albo przedobrzyć, albo zgasić. Jak układasz ton i poziom żartu w swojej interpretacji – co decyduje,
że w danej scenie pozwalasz sobie na lekki uśmiech, przerysowanie albo subtelne mrugnięcie do słuchacza?
Anka Ryźlak: To się po prostu wyczuwa w trakcie czytania. Stopień przerysowania jest zawsze definiowany przez samą postać, którą zastaję w tekście. Złośliwa staruszka? Wzdychająca seksoholiczka? Wredny amant? Zacieram dłonie i rozgrzewam struny głosowe…Często sam opis wizualny podpowiada charakter bohatera, a co za tym idzie pozwala na przywdzianie maniery głosowej. Cieszy mnie wizja wady wymowy u bohatera, niebanalne zająknięcia – słowem wszystko to, co otwiera przestrzeń dla ciekawej interpretacji. Lekki uśmiech zostawiam dla postaci wyposażonych przez Autorkę/Autora w odpowiednie poczucie humoru.
KrymiKom: Czy przychodzi Ci do głowy jakaś scena, głos postaci albo żart z komedii kryminalnej, który w audio zadziałał zupełnie inaczej, niż się spodziewałaś: lepiej albo słabiej?
Anka Ryźlak: Lepiej. Wspomniany starostowy Michel albo gackowa Aldona. Nie mnie oceniać, ale wydaje mi się, że mocno ożyli dzięki interpretacji głosowej. Mówimy oczywiście o komediach kryminalnych, ale pamiętajmy, że w każdym gatunku możemy znaleźć minimum jednego bohatera do przerysowania. No, przynajmniej ja mam to szczęście, że na nich trafiam. Z chęcią wycofam się nawet ze słowa przerysowanie na rzecz uwypuklenia.
Takie smaczki w moim przypadku utrzymują też koncentrację na tekście, a śpiewając czy będąc mocno wstawioną (albo dwa w jednym) z automatu wpisuję się w hasło komedia. Być może nawet trup z tej komedii by się obśmiał? Gdyby żył oczywiście.
KrymiKom: Czytelnicy i słuchacze znają Cię przede wszystkim jako lektorkę, ale jesteś także reżyserką i autorką. W czerwcu ukazała się powieść „Nie cudzołóż”, którą napisałaś wspólnie z Marcinem Popczyńskim.
Anka Ryźlak: Tak, ujrzała światło dzienne w druku i w formie audio. Potwierdzam i zapraszam serdecznie do zapoznania się z „Niecudzołożem”.
KrymiKom: O czym jest ta historia, jak wyglądała praca nad książką?
Anka Ryźlak: To opowieść o trudnej relacji między dwojgiem dojrzałych ludzi, którym na drodze stanęło dosłownie wszystko – przekonania religijne, poglądy polityczne, różnice rodzinne, związki… A mimo to koktajl chemiczny w postaci adrenaliny i endorfin zadziałał, przegapiają czerwone flagi i toną w trudnym zauroczeniu.
To jest lawina zdarzeń, która schodzi na bohaterów na przestrzeni tygodnia. Jest intensywnie, smutno, ale i momentami okraszone żartem. Jest i pikantnie, jak to w seksie bywa, ale ze smakiem, zaręczam.
Pozycja powstała z myślą o kobietach 30+, choć wiemy, że sięgają po nią i młodsze panie oraz… panowie. Myślę, że monogamia to trudny temat i dylematy związane z piorunującym zauroczeniem zdarzają się u prawie każdego, w każdej szerokości geograficznej – mogą pojawić się również w snach (nasi bohaterowie często korzystają z pomocy Freuda).
Narracja poprowadzona jest naprzemiennie, tak też powstawał tekst – odbijaliśmy go niczym cenną piłeczkę per rozdział, czasami nawet po akapicie (jak w scenach seksu, gdzie atmosfera gęstnieje, napięcie wymaga szybszych reakcji, odbić).

Do rozmowy dołącza Marcin Popczyński.
KrymiKom: Jakie to uczucie nagrywać audiobooka, gdy czyta się własny tekst?
Marcin Popczyński: Na początku jest trochę tremy. Potem to już leci, jak w przypadku każdej innej książki. W trakcie tego czytania na głos można odkryć nagle, że scena, którą się sobie jakoś wyobrażało pisząc, można zinterpretować w inny sposób.
Anka Ryźlak: Ja się skupiłam mocno na postaciach w tej naszej książce. Karolina, którą tworzyłam na piśmie i głosowo, jest impulsywna, szybka jak przeciąg. Jan – spokojny, dystyngowany. Czytając na głos, cały czas zastanawiałam się, czy Marcin, nagrywający w budzie obok, za mocno nie przyspieszył, a ja zbytnio nie zwolniłam. Zazwyczaj oboje pędzimy jako lektorzy…
KrymiKom: W rozmowach i artykułach o lektorach przewija się wątek, że długie czytanie to też sztuka utrzymania uwagi – utrata koncentracji jest podobno od razu słyszalna, odbiorca wyłapuje, kiedy głos ‘odpływa’.
Anka: 100 % prawdy w prawdzie.
KrymiKom: To jakie macie patenty na to, żeby być w historii po wielu godzinach w studiu? O jakich trudnościach związanych z nagrywaniem audiobooków mówi się najrzadziej? Co w tej pracy bywa znacznie trudniejsze, niż mogłoby się wydawać słuchaczom?
Anka: Wyłączenie się, wymiksowanie z tu i teraz, czyli z obecności w fabule, mija się z celem i absolutnie wymaga przerwy. W moim przypadku konieczność wyjścia z lektorki (nazywanej też często kolokwialnie budą) nie jest już wymuszona przerwą na dymka (szczęśliwie rzuciłam), ale właśnie emocjami. Czasami książka męczy mnie treścią, więc wiem, że kawa i zamknięcie ust na 10 minut będą na wagę złota; bywa też, że zaczynam się mylić w czytanym tekście (częściej niż przewiduje moja norma) i to jest znak-sygnał: wyjdź, złap oddech, nic nie mów, wypij małą czarną, pośmiej się w kuchni z żartów kolegów. Średnio co 1,5 godziny.
Marcin: Dla mnie najtrudniejsze jest utrzymanie wyprostowanej sylwetki, człowiek się nieświadomie pochyla. Ta praca po latach nie wpływa najlepiej na kręgosłup. Rada dla młodszych: trzymajcie tekst na poziomie wzroku, nie na stole, wasza szyja będzie wam wdzięczna.
Anka: O widzisz, a ja kocham mieć tekst niżej. Ale masz rację – rehabilitacja do tanich „przyjemności” nie należy…
Marcin: Z koncentracją bywa różnie, zależy od dnia. Kiedy się ulatnia, trzeba zrobić przerwą na tankowanie. W moim przypadku to espresso i dojrzały banan plus 15, 20 minut przerwy. W lektorce bywa gorąco i duszno albo chłodno; na szczęście w tych nowszych, których przybywa, coraz rzadziej. Jakość powietrza też ma wpływ na jakość czytania.
Co trudniejsze? Myślę, że sama praca może wielu wydawać się łatwa i przyjemna, ale tak wcale nie jest. Tę przyjemność, bo sama lektura oczywiście bywa czystą przyjemnością, okupujemy zmęczeniem, jak każde inne zajęcie. Zwłaszcza jeśli książka jest emocjonalna i dynamiczna – wymaga wtedy dużo energii.
Anka: Już nawet takie memy o lektorach były, opatrzone tekstem: To ty tylko sobie siedzisz i czytasz książki w pracy? Coś w tym rodzaju.
Siedzę, owszem, ale dość sztywno, bo zaskrzypi krzesło (jest pewien lektor, który przychodzi do studia z własnym). Przy audiobooku w przeciwieństwie do słuchowiska zbieranie dźwięków z wiercenia się – absolutnie niewskazane. Praca głosem przez tyle godzin dziennie, w pełnym skupieniu podczas przekazywania Słuchaczom właściwej intencji Autora do najłatwiejszych zajęć wcale nie należy.
KrymiKom: I wreszcie: dlaczego Wasza książka nie jest komedią kryminalną?
Marcin: Po prostu wpadliśmy na taki a nie inny pomysł. Występujący w „Nie cudzołóż” bohaterowie to nie są postaci z kryminału, a to od pary głównych bohaterów wyszliśmy, tworząc tę historię. Chciałem się skupić na opisie rzeczywistości i relacji między ludźmi, a nie na budowaniu zagadki kryminalnej, przy czym styl miał pozostać lekki. Pewna miła pani na targach warszawskich powiedziała, że „Nie cudzołóż” to jest także komedia, więc do komediowego kryminału już tylko krok. Nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa, tak myślę…
Anka: Miła pani, która „siedzi” w cosy crime na co dzień, cóż za zbieg okoliczności [śmiech]. Od siebie dodam tylko, że uwielbiam ten gatunek. I nie mówię „nie”. Muszę „jedynie” dołożyć do zapisanych w zeszycie dość zabawnych życiowych sytuacji kilka trupów, a potem pokomplikować wszystko solidnie. Na razie cieszę się, że jestem głosem tego typu literatury. Praca cieszy wtedy podwójnie.

Nie cudzołóż
Anka Ryźlak, Marcin Popczyński
Premiera: 21.05.2026
Wydawnictwo Mięta
O rozmówcach
Anna Ryźlak – z wykształcenia dziennikarka. Głos audiobooków, audioseriali, podcastów, aplikacji i „Przekroju”. Czytała m.in. komedie kryminalne i cosy crime, takie jak Wigilijna zagadka, Zbrodnia, której nie było czy Szajba na peronie 5. Brała udział w superprodukcji audio Morderstwo odbyło się. Nominowana w plebiscycie Best Audio 2025 w kategorii Najlepsza Lektorka.
Marcin Popczyński – z wykształcenia aktor. Lektor specjalizujący się w audiobookach. Ceniony za charakterystyczny głos, aktorską precyzję i wyczucie narracji. Można usłyszeć go m.in. w serii Przygody Effie Stansfield oraz w nagradzanych produkcjach audio na podstawie powieści Małgorzaty Oliwii Sobczak.
KrymiKom / Iga Czenskowska